azazelka 12 Gru 2009, 22:55 odpowiedz  Hej :)
Od października zaczęłam studiować filologię germańską. I szczerze mówiąc zastanawiam się czy nie popełniłam błędu. Od zawsze lubiłam j. niemiecki i nie stanowił on dla mnie żadnego problemu ale, co ciekawe, na tych studiach sobie po prostu nie radzę. Cokolwiek bym nie zrobiła i tak ledwo zaliczam albo w ogóle. Już sama nie wiem, co mam robić =
A jak było z Wami?
Chciałabym poznać wasze wrażania i doświadczenia z I roku.
Pozdrawiam :)
paulinkaa1990 13 Gru 2009, 10:58 odpowiedz  ja póki co mam dokładnie tak samo i szczerze wątpie w zaliczenie choćby semestru... gdzie studiujesz?
azazelka 13 Gru 2009, 12:56 odpowiedz  Na UG, niestety. A Ty?
Ps. Ktore z zajec sprawiaja Ci najwieksze trudnosci?
Weronika_ 13 Gru 2009, 14:00 odpowiedz  uuu.. czemu UG? "nasi" byli ostatnio na konferencji jakiejs w Gdansku i stwierdzili, że tam nawet piąty rok czytać nie potrafi...
co prawda składałam dokumenty na UG i byłam bodajże 3 na liście, ale zrezygnowałam, bo to była opcja na czarną godzinę;)
przenieś się gdzieś jak możesz...
heh..;)
gdyby parę miesięcy temu wybila ta "czarna godzina", to teraz studiowalybysmy razem:)
Tamod 13 Gru 2009, 13:52 odpowiedz  Fakt, trochę mi się nudziło na I roku (średnia powyżej 4,5), dlatego wziąłem sobie jeszcze dodatkowo ekonomię.
azazelka 13 Gru 2009, 14:30 odpowiedz  Dlaczego UG? Bo był najbliżej :)
Ps. Bardzo cieszą mnie Wasze bardzo dobre wyniki na studiach, jednak chodziło mi o kontakt z osobami, dla których I rok filologii germańskiej był/jest katorgą i którzy spodziewali się czegoś kompletnie innego niż to co zastali.
Pozdrawiam.
Weronika_ 13 Gru 2009, 15:01 odpowiedz  ale czy ja mowie, ze mi jest latwo?
zobaczymy, co bedzie dalej...na razie trzeba poczekac, zobaczyc czy da się radę... nie można od razu całkiem się poddać...
no... dla mnie tez byl najblizej. tzn tak - najlepszy z najblizszych:) ale teraz jestem w krakowie...
azazelka 13 Gru 2009, 15:18 odpowiedz  No proszę. Ja również myślałam nad Krakowem :) Ale postanowiłam, że najpierw spróbuję samodzielności bliżej domu, a jeśli mi się spodoba, to później będę kombinować co dalej.
To jak jest z Twoimi studiami Weroniko? Są dokładnie tym, czego się spodziewałaś? :)
Weronika_ 13 Gru 2009, 15:29 odpowiedz  a gdzie tam;) w zasadzie to ja się niczego nie spodziewałam, ale co niektóre zajęcia mnie zaskoczyły i chyba jest tu pewna osoba, która wie, które dokładnie mam na myśli...;)
to bylo pojsc do liceum gdzies dalej jak ja, pierwszy etap samodzielnosci mialabys juz za soba;)
zreszta ja nigdy nie bede calkiem zadowolona, bo wybieralam miedzy germanistyka na UJ a tlumaczeniami specjalistycznymi niem+ang na UW i do teraz nie wiem co byloby lepsze...czas pokaze..
Anczi87 13 Gru 2009, 15:41 odpowiedz  Do Paulina1990= a z jakiej jesteś uczelni? Wydaje mi się że nie ma co panikować, trzeba po prostu porządnie przysiąść do pracy i to pozaliczać. Ja jak zaczynałam anglistykę cztery lata temu byłam po prostu wniebowzięta- dostałam się bez problemu a i angielski był zawsze moją największą pasją...a po pierwszym roku koszmarne rozczarowanie- średnia 3,2 i jeden warunek :////
A z czym tak dokładnie macie problemy? za trudny materiał? nie ma czasu na naukę? słaba znajomość słownictwa?
azazelka 13 Gru 2009, 15:48 odpowiedz  Szczerze mówiąc to wszystko po trochu. Ja spodziewałam się, że I rok będzie czymś w rodzaju wielkiej powtórki, z naciskiem na słownictwo i gramatykę. A tu się okazało, że wszyscy myślą, że to wszystko mamy z małym palcu. I wyjeżdżają nam z historią literatury czy historią krajów niemieckiego obszaru językowego po niemiecku. Szok po prostu.
Oczywiście, nikt nie mówi, że się poddaje(my), bo to dopiero 3 miesiące. Ale to jest trochę zniechęcające, jeśli siedzisz nad słownictwem i uczysz się do późnej nocy a i tak nie zaliczasz. O to w tym wszystkim chodzi. Czegokolwiek byś nie zrobił i tak nie zaliczysz.
azazelka 13 Gru 2009, 15:41 odpowiedz  Ja nie jestem tą osobą, która wie, co masz na myśli, więc zapytam. Ktore zajecia sprawiają Ci najwięcej trudności?
Tjaaa, skąd ja to znam = ja wybierałam miedzy prawem a filologia, ale w końcu wybrałam germanistykę. I teraz zaluje jak cholera.
Weronika_ 13 Gru 2009, 15:55 odpowiedz  tzn. w tych zajeciach nie tyle o trudnosc chodzi, ile o specyfikę wykładania...;)) i dlatego nie chcę tego tematu rozwijać na forum:))
hmm...czy ja wiem, czy zaluje... i tak, i nie... ale jakbym poszla do wawy to tez bym zalowala:) wiec taki konflikt tragiczny;) (jak na zlosc mialam o tym na maturze z pol;))
my mamy tez jezykoznawstwo, literaturoznawstwo po niemiecku... w zasadzie to chyba wszystko mamy po niemiecku oprocz gramatyki polskiej;)
azazelka 13 Gru 2009, 16:13 odpowiedz  My również wszystko mamy po niemiecku oprócz łaciny i historii filozofii.
Macie gramatykę polską? No proszę, to ciekawe.
Weronika_ 13 Gru 2009, 16:16 odpowiedz  ano mamy:)
a właśnie, filozofia też po pl;)
Anczi87 13 Gru 2009, 17:34 odpowiedz  co masz na myśli pisząc "specyfika wykładania? filologie zawsze były/są i będą jednymi z najcięższych studiów.. Wiadomo że wszystkie początki są trudne, ale pocieszę was że dopiero minęły trzy miesiące, nie ma jeszcze nad czym rozpaczać, tylko powoli przyzwyczajać się do nowej sytuacja jednocześnie twardo zabrać się do nauki :-)
Weronika_ 13 Gru 2009, 17:52 odpowiedz  mam na myśli umiejętne omijanie tematu, który powinien być przedstawiony;))
Maciekl89 13 Gru 2009, 17:58 odpowiedz  z tym najtrudniejszym kierunkiem, to bym nie przesadzał ;-)
azazelka: wierz mi, to są studia, tutaj nie ma, że boli... ja znam takich, którzy na matmę uczyli się cały tydzień przed egzaminem (nie chodzili w tym czasie na żadne zajęcia) i... nie zdali ;-) życie. Brutalną prawdą jest, że albo się dostosujesz, albo wylecisz... więc za naukę!:)
azazelka 13 Gru 2009, 18:06 odpowiedz  Dziękuję za jakże przydatną radę Maćku.
Gdybym się nie uczyła nie miałabym prawa narzekać, napisałam po prostu, że przez te 3 miesiące, pomimo robienia wszystkiego co kazali i czego oczekiwali, nie zaliczam. Dlatego chciałam poznać doświadczenia innych z TEGO KIERUNKU. Tak więc nie wiem, po co wspomniałeś o MATEMATYCE.
Pozdrawiam.
Maciekl89 13 Gru 2009, 18:16 odpowiedz  to tłumacząc odniesienie do matematyki: możesz robić wszystko, a i tak nie zdasz (nawet jak uczysz się tydzień, a nie jeden wieczór, jak wspomniałaś...). To są studia, możesz nauczyć się na prawdę wszystkiego, a dostać pytania z innej części kosmosu... więc czego się tutaj dziwić? to nie liceum, gdzie nauczyciel powiedział nauczcie się tego i tamtego.
Swoją drogą: idąc na germanistykę wydaje mi się sprawą oczywistą, że zajęcia są prowadzone w języku niemieckim, a co do tego, jak będą wyglądały zajęcia na pierwszym semestrze da się wywnioskować z planów studiów ;-)
doświadczenia innych Ci nic nie pomogą. Nie masz innego wyjścia, jak wziąć się ostro do pracy...
azazelka 13 Gru 2009, 18:47 odpowiedz  Jeśli Ty idąc na I rok studiów wiedziałeś od razu na czym polega studiowanie i jak będzie to Ci gratuluję, NAPRAWDĘ. I dla Twojej wiadomości, ani planu zajęć, ani planu studiów nie było na stronie, aż do października. A jasnowidzem nie jestem, niestety.
Nie napisałam, że doświadczenia innych osób mają mi pomóc, po prostu chciałabym poznać odczucia innych.
Pozdrawiam.
Maciekl89 13 Gru 2009, 18:59 odpowiedz  no ja nie wiem, czy już polskiego zapomniałem: "Dziękuję za jakże przydatną radę Maćku." -> czyli jednak szukasz "rady", co masz ze sobą zrobić ;) zresztą: cały czas nie wiem, co w moim "więc za naukę!:)" było gorszego od "twardo zabrać się do nauki :-)" Aniczi87... no ale najwidoczniej wiedzieć nie muszę
nie musisz się na mnie oburzać, że nie trafiłaś w studia - ja tylko piszę, że jeżeli chcesz studiować dalej, to musisz się ostro wziąć do pracy...
a co do mnie: dziękuję, ja wiedziałem, czego będę się uczył na pierwszym semestrze jeszcze przed złożeniem papierów ;-) ale masz rację, nie wiedziałem, że studiuje się tak fajnie :)
azazelka 13 Gru 2009, 19:06 odpowiedz  Podziękowanie to ironia, mój drogi.
Pochwal się, jaki kierunek studiujesz.
Maciekl89 14 Gru 2009, 00:09 odpowiedz  polecam iść, tak jak ja, na kierunki techniczne, pierwsze dwa semestry to najczęściej przedmioty ogólne więc nie ma tam dużo do nauki, trzeba po prostu rozumieć. I problem, że uczysz się, uczysz i nic będzie rozwiązany ;-) tyle ode mnie w wątku
azazelka 13 Gru 2009, 18:00 odpowiedz  A z czym Ty miałaś największe problemy? Co konkretnie sprawiało Ci najwięcej trudności? Słownictwo, nawał nauki czy może przyestawienie się na "innojęzyczność".
Co do słów, że filologia jest ciężkim kierunkiem, to zgadzam się. Sami moi wykładowcy powiedzieli, że studenci tego kierunku uczą się podwójne. Samego języka i o języku, literaturze, historii.
Tamod 13 Gru 2009, 18:41 odpowiedz  Prawda jest taka, że jesteś za cienka nawet na UG.
Albo się pozbierasz i zaliczysz pierwsze półrocze, albo już teraz szukaj sobie czegoś innego (na studia poszłaś się czegoś [na]uczyć, czy szukać męża?), szkoda marnować czasu swojego i wykładowców.
Wykłady są po to po niemiecku, żebyś się osłuchała języka i poznała nowe słownictwo specjalistyczne (powtórka materiału na 1 roku to chyba tylko we Wrocławiu). To, że to na początku przeraża, to normalne - pamiętam miny innych studentów, ale po miesiącu było u nich ok (reszta odpadła).
Oczywiście ilość zajęć na początku była "pozytywnym" zaskoczeniem (od 8 do 17-18 każdego dnia). Na drugim i 3 roku zmniejsza się, a na piątym to już przychodziłem tylko na seminarkę (jak miałem ochotę) i wybrane (ciekawsze) zajęcia.
Podejrzewam, że problem jest w Tobie, bo do końca nie wiesz czego chcesz.
azazelka 13 Gru 2009, 18:52 odpowiedz  Wiedzę, że miałam nieszczęście natrafić na tzw. internetowych Einsteinów, bez imienia i nazwiska, którzy potrafią tylko (w sieci) krytykować innych, bo przecież oni sami są najinteligentniejsi i wiedzą wszystko. Swoją drogą jestem ciekawa czy podobnie jest w rzeczywistości.
Ps. I jeszcze raz wspomnę, chodziło mi raczej o odczucia studentów I roku, nikogo innego.
Anczi87 13 Gru 2009, 19:26 odpowiedz  słońce, ja co prawda nie studiowałam germanistyki, ale anglistykę ale miałam podobny problem . Pamiętam że pierwszy rok był strasznie ciężki-z niczym się nie wyrabiałam, zajęcia do wieczora, nauka non stop a każde kolokwium zaliczałam na 3. W styczniu o mało się nie załamałam psychicznie, bo anglistyka była zawsze moim marzeniem, praktycznie niczym innym się nie interesowałam. Naprawdę nie wiedziałam co ze sobą zrobić, to było dla mnie jak koniec świata. Nie wiem jakim cudem zaliczyłam pierwszy rok, ogólnie średnią miałam 3,2. Drugi rok był jeszcze gorszy, ale że przez całe wakacje przerabiałam niemiecki to na trzecim i czwartym semestrze poszło mi trochę lżej.
Powiedz mi z czym dokładnie masz problem. To znaczy dlaczego ledwo zaliczasz? Jak ci ogólnie idzie pisanie, czytanie ze, horverstehen, słownictwo? Jeśli mamy rozwiązać jakiś problem to najpierw musimy znaleźć przyczynę...
azazelka 13 Gru 2009, 19:42 odpowiedz  Dziękuję za odpowiedź :)
Miło mi usłyszeć kogoś, kto również był "zagubiony" na początku.
Ps. Nie chodzi mi o rozwiązanie żadnego problemu, po prostu chciałam poznać osoby, które, podobnie jak ja, miały na samym początku problemy.
Już sama znalazłam odpowiedź na pytanie, w czym jest problem. W zbyt ubogim słownictwie, mimo, że sądziłam, że moja wiedza jest dość spora.
Pozdrawiam :)
Tamod 13 Gru 2009, 19:48 odpowiedz  Podejrzewam, że każdego masz za Einsteina w porównaniu z twoją wiedzą i chęcią do nauki.
azazelka 13 Gru 2009, 19:55 odpowiedz  Nie, jedynie internetowe (zakompleksione) mądrale.
Ps. Ale dziękuję za Twoje słowa, taki "kopniak" zawsze dobrze na mnie działa.
I nie martw się o moją wiedzę i chęć do nauki, poradzę sobie.
Pozdrawiam. :)
Tamod 13 Gru 2009, 20:18 odpowiedz  Wierz mi, nie tylko internetowe i kompleksów nie mam, tylko nie lubię ludzi leniwych, którzy nie chcą pracować nad sobą, bo uważają że wszystko im się od życia należy (bo jest ciężko).
A kopniak motywujący zawsze się przyda.
Jeżeli słownictwo leży to Dudena musisz używać na okrągło.
azazelka 13 Gru 2009, 20:38 odpowiedz  A kto powiedział, że jestem leniwa i że nie chcę nad sobą pracować. Zaręczam, że cały czas pracuję nad moim niemieckim. Po prostu może jestem już troszeczkę zniechęcona :)
Ale dziękuję.
Pozdrawiam.
Tamod 13 Gru 2009, 21:06 odpowiedz  U każdego nadchodzi taki moment, ale jeżeli u Ciebie wystąpił już w przeciągu pierwszych 3 miesięcy, to nie wróży to dobrze na przyszłość.
Musisz odpowiedzieć sobie na pytania: po co rzeczywiście poszłam na te studia, co po nich oczekuję, co muszę zrobić by zdawać/zaliczać, gdzie są moje słabości, co będę robić po studiach, czy dostanę po nich pracę i czy będzie ona mi odpowiadała [napisz to sobie na kartce i miej w chwilach zwątpienia].
Błędem z Twojej strony było, że nie dowiedziałaś się wcześniej jak rzeczywiście wyglądają studia (przy egzaminach wstępnych było wiadomo, jaki się ma poziom na początku i co należy poprawić), dlatego też takie zaskoczenie.
Zamiast pytać, jakie odczucia/doświadczenia mają pierwszoroczni, zapytaj jak sobie poradziły starsze roczniki i wyciągnij wnioski dla siebie.
Jak na razie zadałaś pytanie: "Czy u was też ciężko, bo u mnie bardzo". Szukaj pomocy, a nie wymówek i wysłuchaj z pokorą krytyki, zamiast atakować (tego też musisz się jeszcze nauczyć).
azazelka 13 Gru 2009, 21:39 odpowiedz  Jak widać szukałam pomocy, nie wymówek. Wymówką byłoby "oh, jest tak ciężko, no ale na nic nie mam czasu, nawet, żeby się uczyć". Ale ja się uczę, cały czas.
I nie atakuję, ja się tylko bronię, bo znam swoją wartość i nie widzę powodu dla którego ktoś postronny miałby mnie nazywać np. leniem. Skoro tak nie jest.
Tamod 13 Gru 2009, 22:59 odpowiedz  Bronisz się atakiem, a do tego na poziomie emocjonalnym (postawa osoby słabej, niepewnej i wyrachowanej).
To, że się uczysz, nie znaczy, że się nauczysz (skuteczność nauki). Można się nie uczyć, a umieć i na odwrót. Liczy się skutek, a nie czas, który na poświęciłaś.
Możesz uczyć się w grupie (czasami efektywne). Poczytaj o technikach pamięciowych oraz przejrzyj programy do nauki słówek (VTrain).
Niestety w szkole nie uczą jak się uczyć (techniki) - przyswajać efektywnie wiedzę, a takie "sztuczki" są naprawdę przydatne.
Sama napisałaś "na tych studiach sobie po prostu nie radzę", masz więc dwie możliwości:
- ciągnąć dalej (pierwsze trzy lata to dużo nauki); niezależnie gdzie się przeniesiesz wszędzie tak jest,
- poszukać czegoś innego, co Cię bardziej interesuje (odradzam psychologię, filozofię lub pokrewne na p...).
Jeżeli rzeczywiście szukasz pomocy, to zrób rachunek sumienia i wybierz jedną z powyższych możliwości.
Jeżeli wybierzesz pierwszą możliwość, to zawsze otrzymasz pomoc, a nie tylko słowa "jakoś będzie", albo "będzie dobrze" - bo tego tak naprawdę oczekiwałaś, zamieszczając tutaj swój post.
Mokotow 13 Gru 2009, 23:02 odpowiedz  Eins verstehe ich nicht. azazelka hat nach meinem Dafürhalten niemanden angegriffen. Aggressivität spüre ich in diesem Thread nur von Deiner Seite, Tamod.
Das liegt wahrscheinlich daran, dass ich kaum Polnisch verstehe...
azazelka 13 Gru 2009, 23:12 odpowiedz  Genau Mokotow, danke :)
Co zrobić, taka już polska mentalność, "kopać leżącego".
Ps. Mój drogi, osoba słaba i niepewna siebie nie może być wyrachowana. Jedno wyklucza drugie.
Skończmy już.
Tamod 14 Gru 2009, 11:00 odpowiedz  Nie mam w zwyczaju "kopać leżącego", za to "zajebać leżącego" jak najbardziej.
Nie jestem "twoim drogim" (es sei denn, du lässt sich von mit poppen), a o psychologii nie masz pojęcia: "osoba słaba i niepewna siebie nie może być wyrachowana"
Jesteś pewnie tak wychowaną jedynaczką, dlatego życie Ciebie jeszcze nie raz w d..ę wyrucha.
Bitte um Entschuldigung alle (außer der blöden Schnepfe), die solche Wortwahl missbilligen. Mit einer verblümten Kritik habe ich einfach nichts am Hut. Solche Gänse (mit B.: lond löd lauäugig) bringen mich meistens in Rage.
GosiaWit 15 Gru 2009, 19:50 odpowiedz  Nie przejmuj sie kochana, ja jestem na UW na filologii niemieckiej i mam tez problemy, duzo wszystkiego, wyklady po niemiecku, a ja tylko jestem po LO, wiec ciezko... jesli chcesz pogadac podaje Ci moje gg, nie martw sie!!
moje gg:2070880 pozdrawiam
Maciekl89 14 Gru 2009, 00:06 odpowiedz  da fühl ich mich aber angegriffen. Ich wollte nur meinen kleinen Beitrag leisten und den Unterschied zwischen der schulischen und studentischen Realität erläutern und verdeutlichen. Ich habe ein paar meine Erfahrungen und Beobachtungen beschrieben und als Dankeschön ist mir ein ironischer Dank abgestattet worden. Das finde ich einfach gemein... ;-)
Japanese 14 Gru 2009, 08:53 odpowiedz  Sei cool, das liegt offensichtlich daran, dass Mokotow kein Polnich ausreichend verstehen kann, was für mich ohnehin unglaubwürdig klingt.
Ich weiß nicht einmal, wohin solche Behauptung unter Beachtung der Menge an Hilfestellungen führen sollte? ;)
kar0link4 21 Sty 2010, 00:02 odpowiedz  Hej:-) Czytając Twoją wiadomość, poczułam się jakby to było o mnie. Jestem w identycznej sytuacji. Jestem na I roku germanistyki, która zawsze była moim marzeniem. Na zajęciach czuję się jak jakaś głupia... W liceum byłam najlepsza z niemieckiego, a teraz nagle okazuje się, że tak naprawdę nic nie umiem:/ Ciężko cokolwiek zaliczyć, ehh... Jestem załamana, ale wiem, że to jest to, co chcę robić- nie mogę się poddać!
Tamod 22 Sty 2010, 10:22 odpowiedz  Ich werde vermutlich gleich attackiert, da ich Tacheles rede.
1. Nicht jeder muss Hochschulausbildung haben.
2. Studium heißt Eigenarbeit.
3. Uni ist keine Oberschule/Kindergarten (niemand wischt dir dort dein Po ab).
4. Bei der Wahl des Studiums muss man früher wissen, worauf man sich einlässt.
5. Man muss wissen, was man während und nach dem Studium machen will (wie man die Brötchen verdienen wird).
Japanese 22 Sty 2010, 11:05 odpowiedz  ich würde noch den 2-er ergänzen, um
Studium heißt Eigenarbeit und Eigenverantwortung. Verzichten können ist auch ein Garant und Erfolgsfaktor (- nicht nur beim Studieren).
Maciekl89 22 Sty 2010, 15:58 odpowiedz  mądrze rzeczą moi przedmówcy:)
moniaaa_k 23 Sty 2010, 19:01 odpowiedz  Wtrącając się do rozmowy,wiadomo,ze na poczatku zawsze jest cięzko,bo studia to nie szkoła. Ale nie ma się co zniechęcać.Jestem na germanistyce,momentami bywa cięzko,ale jak to mówią "samo się nie zrobi".
Powodzenia w kazdym razie :)
molokov 28 Lut 2010, 08:17 odpowiedz  Otóż to.
Do całego zbioru NAPRAWDĘ praktycznych porad (mówię to bez jakiejkolwiek idiotycznej ironii, Tamod ujął dość lapidarnie najważniejsze kwestie: bardzo rozpowszechnione "uczenie się" bez nauczenia, brak pojęcia, choćby ogólnego, o programie studiów, sprzeczne założenia - "idę na germanistykę, bo lubię niemiecki"... I przede wszystkim odrzucanie wszelkiej krytyki, niestety) dorzucę swoje trzy grosze: na kłopoty z praktyczną nauką proponuję jedno - ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć. Oczywiście, że jest ciężko (no, mnie akurat nie jest ;)), ale kto powiedział, że będzie lekko? Ewentualnie zastanowić się nad zmianą kierunku, czasem to jest całkiem niezłe rozwiązanie.
anuuusiaa 29 Mar 2010, 14:32 odpowiedz  skoro jestes taki dobry mogłbys mi pomoc bardzo prosze;)
chciałbys wziac udział w kursie jezykowym, napisz do szkoły jezykowej list w ktorym uwzględnisz....
- jakiego jezyka chcesz sie uczyc i w jakim terminie
-powod dlaczego wybrałes ta szkoły i jaki masz poziom znajomosci jezyka
- pytasz o czas wolny i oferty rekreacyjne
- [ytasz o zakwaterownia i posiłki
Ciri-91 25 Sty 2010, 08:17 odpowiedz  czesc Azazelko:D
Nie przejmuj sie słowami tych ludzi. Gdyby tak zawracać głowę tym co oni gadają to i żyć nie warto. Jestem maturzyską tego roku i sie zastanawiam gdzie wybrać się na studia. Myślałam o Gdańsku (kierunek germanistyka), ale szczerze powiedz, podoba Ci się? Chodzi mi o miasto, ludzi na uczelni, jaka atmosfera panuje na uniwersytecie? bede wdzięczna za odpowiedź.
Gosiak_88 25 Sty 2010, 08:36 odpowiedz  Tu już nawet nie chodzi o konkretną uczelnię. Zawsze przeżywa się szok na 1 roku. Moi wykładowcy mówią, że teraz osoby po szkole średniej mają mniejszą wiedzę i poziom spada. Kiedyś było inaczej. A teraz jak przychodzą na uczelnię to doznają szoku, bo poziom jest za wysoki i albo rezygnują po miesiącu, albo nie zdają. Moim zdaniem warto walczyć i się nie poddawać. Wszystko jest do przejścia. Trzeba się tylko przystosować. Obecnie jestem na II roku FG i studiuję na UKW w Bydgoszczy. Początki dla mnie też były ciężkie, też sobie nie radziłam, nie zaliczałam kolokwiów, nie odzywałam się na zajęciach. Ale nie dałam za wygraną i wzięłam się porządniej za naukę. I teraz szczęśliwie jestem na II roku.
Także nie martwcie się, że wam coś nie idzie. Zagryźcie zęby i starajcie się wszystko pozaliczać.
azazelka 1 Lut 2010, 19:12 odpowiedz  Nie przejmuję :) Ale szczerze mówiąc to były bardzo motywujące, tak więc dziękuję za nie. :P
Co do Gdańska to cały czas odkrywam to miasto. Na początku gubiłam się b. często ale teraz jest ok.
Ludzie z kierunku są świetni :) Tzn. wiadomo, że zawsze znajdą się tacy, z którymi nie można się dogadać ale ja akurat w tej kwestii miałam szczęście :) Większość ma podobną sytuację i często umawiamy się na wspólną naukę :)
Atmosfera... z tym jest różnie. Część wykładowców jest wyrozumiała i pamięta jeszcze czasy swoich studiów, a druga część...ehhh szkoda gadać. Są też tacy, którzy na początku 'znajomości' straszą, ale później jest ok :)
Ale zazwyczaj można się z nimi dogadac :)
beobachter 3 Lut 2010, 22:03 odpowiedz  Gdansk jest piekny! I bliski kulturze niemieckiej, wiec powinno znalezc sie tam fajne rzeczy takze poza germanistyka.
x_Ania_x 29 Mar 2010, 13:24 odpowiedz  Miałam bardzo podobną sytuację z angielskim, gdy dostałam się do renomowanego liceum. Ogólnie ze średniej 5.8 spadłam na 3.4. 6 z angielskiego zamieniła się na naciągane 2. Ale po takim liceum studia już szokiem nie były.
Moja rada? Zacisnąć zęby i ryć. Poradzisz sobie. Sama mówisz o sobie, że uczysz się ciągle. Pierwsze tygodnie, miesiące są najtrudniejsze - a te masz już za sobą :) Grunt to się nie poddawać. 3mam za Ciebie kciuki :)
Magdaijgd 3 Lut 2010, 15:34 odpowiedz  Zrob sobie rok przerwy, i wez udzial w programie; http://www.cpt.org.pl/fjd/index.php
pap0117 7 Lut 2010, 14:29 odpowiedz  hej!
Ja mam tak samo!
A najgorsze jest to, że w LO mi na serio nie źle szło..a teraz tak jak koleżanka NIC nie mogę zaliczyć...najgorzej jest na PNJN..bo wypracowania doprowadzają mnie do szału...a szczególnie to, że mam straszny problem z szykami zdań! Z czym raczej problemu nie miałam!
ewulek117 7 Lut 2010, 17:24 odpowiedz  Ja myślę nad tym zeby isc na fil.niemiecką ze specalnościa jęz.angielskiego. Z niemca jestem dobra, 10lat nauki. A anglika zaledwie 4 lata nayki ( tylko w szkole średniej)i jakbym anglika wogóle nie umiała. I troche sie boje isc.;/;/
beobachter 28 Lut 2010, 12:14 odpowiedz  Aby lepiej pisac, trzeba tez wiecej czytac w oryginale. A tak swoja droga, to zastanawia mnie ta nauczycielka w LO. Moze ten niemiecki w szkole i ten na studiach, to dwa inne jezyki? ;)
molokov 28 Lut 2010, 13:06 odpowiedz  Scherzhaft gemeint, aber trifft erstaunlich gut zu!
Po pierwsze, poziom języka w szkole jest najczęściej nieporównywalny z koniecznością wyrażania nieco bardziej skomplikowanych kwestii, podejmowania polemiki, obrony własnych argumentów (plus użycie słownictwa specjalistycznego, to też początkowo może sprawiać spore problemy) etc. - po to są zajęcia po niemiecku, ażeby się osłuchać i "rozgadać" - ćwiczenia w szczególności.
Chociaż czasem i Sprachpraxis nie sięga wyżyn - poprawianie błędów zwłaszcza z prac pisemnych... ;)
Zgadzam się całkowicie z radą przedmówcy: czytanie w oryginale bardzo pomaga. Poza tym pisać jak najwięcej. A gruntowna powtórka gramatyki nikomu jeszcze nie zaszkodziła. Przed oddaniem pracy sprawdzić dokładnie, a jeśli ma się taką możliwość (np. w domu) - nachschlagen, nachschlagen i jeszcze raz nachschlagen! :)
I powodzenia :)
ewulek117 27 Mar 2010, 17:15 odpowiedz  A studiuje ktoś na Akademii Podlaskiej bądź na NKJO w Siedlcach??
anuuusiaa 29 Mar 2010, 14:31 odpowiedz  czy moze mi ktos pomoc skoro sami studenci:)
chciałbys wziac udział w kursie jezykowym, napisz do szkoły jezykowej list w ktorym uwzględnisz....
- jakiego jezyka chcesz sie uczyc i w jakim terminie
-powod dlaczego wybrałes ta szkoły i jaki masz poziom znajomosci jezyka
- pytasz o czas wolny i oferty rekreacyjne
- [ytasz o zakwaterownia i posiłki
|